Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wege. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wege. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 26 lutego 2012

Marchewkowe pola. Zupa marchewkowa z migdałami.

Kremowa i dość słodka :)

Potrzebne będą:
* 3-4 duże marchewki pokrojone na cieniutkie plasterki
* 2-3 liście pora pokrojone na cienkie paski
* 1 nieduża cebula posiekana na drobno
* 2 ząbki czosnku, też drobno posiekane
* duża garść migdałów, również drobno posiekana, mogą być zmielone
* sól, pieprz, zioła do przyprawienia (np. prowansalskie)
* 2 łyżki oliwy
* ew. małe grzanki, sok z cytryny/pomarańczy

1. na dnie garnka podgrzewamy oliwę i podduszamy pora i cebulę, potem dodajemy czosnek - warzywa nie mogą się przysmażyć,
2. dodajemy marchewki i zalewamy wodą (ok. 1 - 1,5 l), doprawiamy solą i pieprzem
3. doprowadzamy do zagotowania, a później zmniejszamy ogień i gotujemy ok.40-50 min. tak, aby warzywa były zupełnie miękkie
4. wyłączamy zupę :)
5. do blendera/malaksera wrzucamy zmielone migdały i zalewamy jedną łyżką wazową ciepłej zupy (razem z warzywami), miksujemy na papkę
6. z przestudzonej zupy wyciągamy/odsączamy warzywa i miksujemy/blendujemy/rozgniatamy na papkę
7. krem warzywny przekładamy do garnka, podgotowujemy mieszając i dolewając płynną część zupy - całą albo część, w zależności od tego, jaką chcemy uzyskać konsystencję
8. w międzyczasie dodajemy (i mieszamy) też papkę warzywno-migdałową
9. wymieszaną całość doprawiamy ziołami, ew. jeszcze raz solą i pieprzem, zagotowujemy (mieszając)
10. ci, którzy wolą bardziej wyrazisty (a nie słodko-marchewkowy) smak, mogą doprawić zupę sokiem z cytryny albo pomarańczy
11. podajemy w ciepłych miseczkach :), a ci, którzy mogą i lubią, wrzucają sobie grzanki ;)

Smacznego! :)


Ponieważ tematyka bezglutenowa niedługo może stać mi się bardzo bliską - a nawet, jeśli nie, to i tak już zawsze będą na nią wyczulona - dodaję nowy bezglutenowy tag, może przyda się jakiejś zbłąkanej duszyczce, która przypadkiem tu zajrzy :)

Przepis - z moimi modyfikacjami - pochodzi z książeczki "Zupy" z serii "Z kuchennej półeczki".

sobota, 5 listopada 2011

Zamiast pasztecików czyli placki z kapustą kiszoną

Składniki:
25-30 dag kapusty kiszonej
1 jajko
trochę mleka lub kefiru
mąka
szczypta proszku do pieczenia
sól, pieprz
olej do smażenia



1. Z jajka, mleka lub kefiru, mąki i proszku do pieczenia robić ciasto - trochę, jak na naleśniki, ale dużo gęstsze (zawsze sypię mąkę na oko, wszystko zależy od wielkości jajka, tego, jak wodnista jest kapusta, itp.)

2. Kapustę dokładnie posiekać na drobne kawałeczki. Wrzucić do ciasta, wymieszać. Jeśli całość jest zbyt rzadka, dosypać mąki.

3. Smażyć placki z obu stron, aż się zrumienią. Wycisnąć nadmiar tłuszczu w ręczniczek (niestety, takie placki strasznie "piją" olej, a zbyt tłuste robią się niesmaczne)

4. Podawać z solą, pieprzem i barszczem czerwonym lub sokiem warzywnym.

Smacznego!

czwartek, 25 sierpnia 2011

Fasolka w aromatycznym sosie

Potrawa jest inspirowana przepisem pochodzącym z książki "Essential Vegetarian" wygrzebanej przeze mnie w charity shopie pod Oxfordem :)

Trochę obawiałam się, że sos będzie zbyt słodki lub zbyt intenstywnie pomarańczowy - ale nie, okazało się, że jest bardzo aromatyczny i zachowuje równowagę między smakiem słonym i słodkim.



Składniki:
2 puszki fasolki (może być biała lub mieszana)
1 łyżka oleju do smażenia
2 średniej wielkości cebulie, pokrojone
1 średniej wielkości czerwona papryka, pokrojona w paseczki
1 łyżka miodu
2 łyżki melasy
4 łyżki ciemnego sosu sojowego
1 łyżeczka musztardy
1 mały słoiczek koncentratu pomidorowego
1 i 1/2 szklanki bulionu warzywnego
liść laurowy
zioła: rozmaryn, tymianek
1 mała pomarańcza, dobrze umyta i sparzona wrzątkiem
1 łyżka mąki kukurydzianej
sól i pieprz
posiekana natka pietruszki

Przygotowanie:
1. Na patelni rozgrzać olej, podsmażyć cebulę.
2. Kiedy cebula zmięknie, dodać miód, melasę, sos sojowy, musztardę, koncentrat pomidorowy i zalać wszystko bulionem.
3. Do sosu wsypać odcedzoną fasolkę oraz paseczki papryki.
4. Doprawić sos: dodać liść laurowy, tymianek i rozmaryn oraz sporo pieprzu. Przy pomocy obieraczki do warzyw wyciąć trzy paski skórki z pomarańczy i dodać do sosu. Dusić przez jakieś 10-15 minut.
5. Wycisnąć sok z pomarańczy. Dodać do soku mąkę kukurydzianą i dokładnie rozmieszać (np. używając spieniacza do mleka).
6. Wlać sok z mąką kukurydzianą do sosu. Dusić przez kolejnych 10-15 minut, aż papryka będzie miękka, a sos stanie się gęsty i aromatyczny. Jeśli trzeba, dodać trochę soli i pieprzu.
7. Wyjąć z sosu skórkę pomarańczy i liść laurowy. Posypać porcje fasolki posiekaną natką pietruszki. Podawać z chlebem.

Smacznego!

środa, 3 sierpnia 2011

Toffee apple bake

...czyli coś pomiędzy szarlotką a zapiekanką z jabłkami. Dobre na zimno, jeszcze lepsze na ciepło, a najlepsze z lodami waniliowymi.
Przepis pochodzi z przesympatycznej książki "30-minute Vegetarian", a ja go trochę zmodyfikowałam (zmieniając nieco proporcje).



Składniki:
2-3 jabłka deserowe
2/3 szklanki mąki + 1 łyżka dodatkowo
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
2/3 szklanki jasnego cukru muscovado
3 łyżki cukru (polecam brązowy demerara, ale jak ktoś woli słodsze ciasto, może być zwykły kryształ)
pół łyżeczki przypraw korzennych (ja użyłam cynamonu, kardamonu, gałki muszkatałowej, imbiru i kurkumy, która ładnie zabarwia ciasto na żółto)
1 jajko
100 ml jogurtu naturalnego
50 g roztopionego masła

Przygotowanie:
1. Obrać jabłka, pokroić je na grube plastry lub kawałki i wrzucić do formy żaroodpornej. Dodać 1 łyżkę mąki i cukier muscovado, wymieszać.
2. Wymieszać w misce resztę mąki z proszkiem do pieczenia, cukrem i przyprawami. Dodać jajko, jogurt i masło; wymieszać.
3. Rozprowadzić ciasto na jabłkach i piec w piekarniku nagrzanym do 220ºC przez jakieś 15-20 minut.



W trakcie pieczenia cukier muscovado rozpuszcza się i tworzy się z niego sos tofi (dlatego ważne jest, żeby jabłka były deserowe - inaczej zapiekanka może wyjść za słodka).
Smacznego!

wtorek, 2 sierpnia 2011

Naleśniki amerykańskie

W przeciwieństwie do francuskich, cieniutkich naleśników, naleśniki w stylu amerykańskim powinny być grube, słodkie i sycące. Udało mi się zdobyć bardzo dobry przepis - pochodzi on z dodatków do filmu "Życie od kuchni" - w filmie naleśniki na śniadanie robi siostrzenica głównej bohaterki (z czego wniosek - są one dziecinnie proste).
W oryginalnym przepisie powinny być smażone na maśle, ja jednak stosuję inną sztuczkę, którą podpatrzyłam w jakimś programie Ainsleya dawno, dawno temu: trzeba stopić trochę masła i dodać do ciasta na naleśniki.
W przepisie jednym ze składników jest wanilia, ja nie miałam - i też wyszły bardzo dobre.



A zatem przepis:
półtorej szklanki mąki
1 łyżka stołowa proszku do pieczenia
3 łyżki stołowe cukru
1 łyżeczka soli
2 jajka
półtorej szklanki mleka
1 łyżeczka esencji waniliowej
masło

Przesiać mąkę i wymieszać z proszkiem do pieczenia, cukrem i solą. W drugiej misce wymieszać jajka, mleko i esencję waniliową (w mojej wersji - z około dwiema łyżkami rozpuszczonego masła). Połączyć wszystko ze sobą (można użyć miksera). Smażyć z obu stron na maśle - wlewać na patelnię mniej więcej łyżkę wazową ciasta, następnie spodem tejże łyżki delikatnie rozprowadzić formując zgrabne koło.

Podawać z syropem klonowym, miodem, dżemem lub same - też są dobre. Smacznego!

czwartek, 5 maja 2011

Mazurkowy eksperyment

Nietypowy, bardzo mało mazurkowy mazurek (znany jako mazurek Nelly Rubinstein). Równie dobrze sprawdzi się jako placek na popołudniową herbatkę lub chrupiąca przegryzka. Jest bardzo słodki, tak więc nie da się go zbyt dużo zjeść na raz, dzięki czemu można nawet zaryzykować stwierdzenie, ze jest to deser wręcz dietetyczny. O ile, oczywiście, można w ogóle wspominać o diecie, mówiąc o cieście, które składa się głównie z migdałów i cukru ;)
Moje pierwsze podejście do tego ciasta nie było szczególnie udane - warstwa karmelu wyszła zbyt gruba przez co mazurek nie dał się pokroić więc trzeba było go odłamywać po kawałku (w efekcie został zjedzony w kuchni), no i zdecydowanie nie nadawał się dla osób z delikatniejszym uzębieniem - każdy kęs groził bowiem utratą kawałka zęba. Gwoździem do słodkiej trumny okazała zbyt cienka folia aluminiowa, której użyłam do wyłożenia blaszki - jej brzegi wtopiły się w brzegi ciasta i za nic w świecie nie dało się ich odkleić. W efekcie jedzący zmuszeni byli do mało eleganckiego obgryzania kawałków karmelu. Wszystkie wady zrekompensował jednak fantastyczny smak tego ciasta :) 

Składniki:
30 dkg tartych migdałów (można utrzeć lub zmielić samemu, ja poszłam na łatwiznę i kupiłam tarte)
15 dkg migdałów obranych ze skórki
kilka kropli aromatu migdałowego
45 dkg cukru (im drobniejszy tym lepiej)
białka z 3-4 jajek

1. Tarte migdały utrzeć w makutrze z połową cukru na gładką masę. 
2. Do masy dodać białka i aromat migdałowy. Dokładnie wymieszać.
3. Ciasto przełożyć do wysmarowanej tłuszczem blaszki. Można ją również wyłożyć papierem do pieczenia lub folią aluminiową, jednak należy pamiętać aby koniec arkusza folii lub papieru wystawał ponad brzeg blaszki. Dobrze jest się także upewnić, że folia/papier są mocne i nie drą się przy byle szarpnięciu. 
4. Spód ciasta piec przez 35-45 minut w piekarniku nagrzanym do  temperatury180 stopni (po upieczeniu powinien być złotobrązowy)
5. Pozostałą część migdałów grubo posiekać. 
6. Pozostałą część cukru wsypać do garnka o grubym dnie i skarmelizować. Podczas gotowania karmelu należy uzbroić się w cierpliwość (trochę to trwa), refleks (kiedy już cukier zacznie się karmelizować, bardzo szybko się przypala, robi się gorzki i trzeba wszystko zaczynać od początku), drewnianą łyżkę (metalowa szybko się nagrzewa a mieszać nią trzeba długo), przydaje się także długa rękawica kuchenna, żeby ochronić rękę, którą trzyma się garnek. Trzeba tez pamiętać, że gotowany karmel czasami pryska - nie pochylać się zatem nad garnkiem, bo oparzenia po karmelu są paskudne, bolesne i długo się goją. 
7. Do karmelu dodać posiekane migdały. Masę rozprowadzić na ciepłym spodzie ciasta - warstwa karmelu powinna być stosunkowo cienka, tak aby po przestudzeniu dało się ją pokroić. 
8. Ostudzić, pokroić w kwadraty, podawać :) 




wtorek, 3 maja 2011

Tagliatelle z cukinią

Ostatni przebój mojej kuchni. Szybkie, łatwe, pyszne. Przepis znalazłam w książce Nigelli  "Lato w kuchni przez okrągły rok" - został odrobinę zmodyfikowany, z powodu braku orzeszków piniowych w najbliższym sklepie. W ich miejsce dodałam łuskanych pistacji, które świetnie się sprawdziły. Jeśli ktoś nie lubi łuskać pistacji, spokojnie może dodać migdały lub ziarna słonecznika. Efekt jest równie zadowalający, aczkolwiek w każdym przypadku trochę inny. Jaki - trzeba sprawdzić i porównać ;) Ja zdecydowanie preferuję pistacje, jednak znam takich, którzy uważają, że dopiero z łagodnym słonecznikiem danie to nabiera charakteru.

Składniki (na 2 dość duże porcje):
cztery małe lub dwie duże młode cukinie
2-4ząbki czosnku (w zależności od upodobań)
6 gniazd makaronu tagliatelle lub 5 papparedelle
mała filiżanka łuskanych pistacji
mała filiżanka rodzynek sułtanek (nie radzę zastępować innymi, sułtanki są odpowiednio mało słodkie)
sól
pieprz
łyżka masła
łyżka oliwy

1. Cukinie dokładnie umyć i pokroić (ze skórką!) w cieniutkie plasterki. Im cieńsze tym krócej będą się gotować.
2. W garnku (najlepiej z grubym dnem) rozpuścić masło i oliwę. Wrzucić cukinię.
3. Czosnek zmiażdżyć, dodać do cukinii. Dodać sól i pieprz.
4. Dusić przez ok.30min. co pewien czas mieszając od dna.
5. Ok.10 minut przed końcem gotowania dodać rodzynki i pistacje (można tez wcześniej, na samym początku gotowania, jednak zbyt długo gotowane pistacje robią się miękkie i tracą chrupkość, co - wg mnie - odbiera dużą część radości z jedzenia).
6. Cukinię zestawiamy z ognia, kiedy jest częściowo - nie do końca -  rozgotowana (można tez wcześniej lub później, w zależności od upodobań).
7. Makaron ugotować w osolonej wodzie. Odlać. Wyłożyć na talerze.
8. Cukinię wyłożyć na makaron - można posypać startym żółtym serem.
Smacznego :)



sobota, 26 marca 2011

Oszukiwane risotto

Uwielbiam risotto, bo po pierwsze łatwo się robi, po drugie nie trzeba brudzić wielu naczyń, i po trzecie świetnie sprawdza się jako potrawa - sprzątanie lodówki. Niestety, wrodzona skłonność do ułatwiania sobie życia sprawia, że nie chce mi się stać nad rondelkiem i cały czas mieszać, stąd risotto jest oszukiwane: najczęściej wlewam prawie cały bulion od razu, a potem mieszam tylko raz na jakiś czas. W przypadku tego konkretnego przepisu ma to dodatkowe uzasadnienie - mianowicie w bulionie musi spokojnie ugotować się nie tylko ryż, ale i soczewica. A zatem oszukiwane risotto z soczewicą i papryką:



Składniki
(proporcje na 1 dość głodną osobę)
1 cebula
pół czerwonej papryki
ok. 3 łyżek czerwonej soczewicy
ok. 3 łyżek ryżu pełnoziarnistego
1/2 litra bulionu warzywnego
Sambal Oelek
brązowy cukier
oliwa z oliwek

Na patelni rozgrzać oliwę z oliwek, podsmażyć cebulę. Gdy cebula zacznie się robić złota, dorzucić ryż i smażyć jeszcze przez chwilę. Dorzucić pokrojoną paprykę i wlać połowę bulionu. Mieszając dusić przez 2-3 minuty. Następnie wsypać soczewicę, wlać resztę bulionu, przykryć i zostawić na małym ogniu, od czasu do czasu mieszając. Jeśli potrawa zacznie przywierać, dolać trochę wody.
Kiedy ryż i soczewica zmiękną, doprawić do smaku. Ja dodałam jedną łyżeczkę pasty Sambal Oelek, ale osoby o bardziej wrażliwych kubkach smakowych mogą dodać pół łyżeczki, albo w ogóle z tego zrezygnować. Sambal Oelek jest bardzo słony i ostry, więc żeby nie zdominował potrawy, można dodać trochę brązowego cukru.

Smacznego!

niedziela, 7 listopada 2010

Kanapka na ciepło z serem halloumi

Coś drobnego, żeby poprawić sobie humor. Z serem halloumi.




Potrzebne są:
pieczywo
ser halloumi
cukinia
oliwa
przyprawy

Na patelni, na niewielkiej ilości oliwy podsmażyć plaster sera halloumi i 2-3 plasterki cukinii. Kromkę chleba podpiec w tosterze. Na chlebie ułożyć cukinię, ser, posypać wszystko sporą ilością pieprzu i udekorować bazylią.

niedziela, 31 października 2010

Placuszki waniliowe czyli niedzielne śniadanie

W tygodniu jadam szybkie, proste śniadania - kanapka, parówka sojowa, czasem resztki z poprzedniego obiadu. W wersji luksusowej - zapiekanki z ajwarem i żółtym serem. Niedopieczone, bo już o 6:34 ucieka autobus.

Śniadania niedzielne to coś zupełnie innego. Słońce wpada do kuchni (posprzątanej w sobotę - albo i nie), na patelni pojawiają się "kramerki" lub jajecznica, można spokojnie popić je dużym kubkiem herbaty, a potem iść do parku na spacer.

Przebojem naszych niedziel powakacyjnych stały się placuszki waniliowe z marmoladą z róży. Marmoladę z róży dostaliśmy od przyjaciół, którzy przywieźli ją z urlopu na Bałkanach. Była (bo, niestety, już jej nie ma...) pyszna, gęsta i słodka. Większość zużyliśmy w towarzystwie placuszków, reszta została wykorzystana jako nadzienie do mufinek różanych.



Placuszki waniliowe:
1 serek homogenizowany waniliowy (200g)
1 jajko
mąka (3-4 łyżki: tyle, żeby uzyskać odpowiednią gęstość)
1/3 łyżeczki proszku do pieczenia
olej do smażenia

Serek homogenizowany, jajko, mąkę i proszek do pieczenia wymieszać na gładką, dość gęstą masę, która nie będzie się rozlewała po patelni. Gdyby jednak ciasto wyszło zbyt gęste, można dodać odrobinę mleka lub wody.

Na patelni rozgrzać tłuszcz i smażyć kolejne partie placuszków.
Podawać z dżemem lub marmoladą.

piątek, 29 października 2010

Zrobiłam risotto...

...i nie zrobiłam mu zdjęcia, zanim zniknęło. Ale nic to, pewnie jeszcze kiedyś zrobię (i risotto, i zdjęcie) i uzupełnię ;)
Risotto jest pomidorowe i jest wege, ale można też przerobić na nie-wege przez dodanie pokrojonej i podsmażonej piersi kurczaka.

Składniki:
cebula
czosnek
ryż
oliwa z oliwek
pomidory
białe wytrawne wino
bulion jarzynowy
bazylia
...i inne przyprawy

Jeśli chodzi o ilości, to zaraz się wytłumaczę. Risotto, które robiłam, było na dwa głodne, średniej wielkości brzuchy i mogłoby go być minimalnie więcej.
Ryżu wzięłam 150 g (na nasze apetyty mogło być 200), od ilości ryżu zależy też ilość bulionu - mój wchłonął ok. 1 litra, oraz ilość wina - tu było pół szklanki.
Cebuli, z racji zdrowotnych, było tylko pół malutkiej, ale spokojnie można dać więcej. Czosnku, z tej samej racji, były trzy duże ząbki, ale - jak ktoś nie przepada, to może dać trochę mniej (albo i więcej ;])
Pomidory... mogą być świeże, obrane ze skórki i pokrojone w kostkę - ilość zależy od ryżu i upodobań. Niemniej - polecam te, które trafiły mi się tym razem, czyli krojone pomidory z bazylią firmy o nieprzyzwoitej nazwie Valfrutta :P. Zużyłam pół puszki, ale łącznie z zalewą-przecierem.

A risotto robi się w sposób następujący...

(zakładamy, że bulion jest już gotowy ;)

Cebulę i czosnek siekamy na drobne kawałeczki i szklimy na oliwie na dużej patelni. Wsypujemy ryż i chwilę podsmażamy, aby cały "obtoczył się" w oliwie. Wlewamy wino i cały czas mieszamy. Gdy większość wina wyparuje (+wchłonie je ryż), zaczynamy podlewać ryż bulionem - ja wlewałam po jednej chochelce co kilka minut. Chodzi o to, żeby ryż cały czas gotował się w bulionie - gdy bulion się wygotowuje, podlewamy następną łyżkę, i oczywiście cały czas mieszamy. Robimy tak do momentu, gdy ryż będzie już prawie ugotowany (lekko al dente) i jego konsystencja będzie nam odpowiadać (czyli risotto, a nie zupa ;). Albo dopóki nie skończy się bulion :P
Pod koniec gotowania dorzucamy pomidory, mieszamy i dusimy wszystko przez kilka minut, wsypujemy bazylię (ja dodałam dwie łyżki stołowe, ale to dlatego, że bazylię uwielbiamy :). Można doprawić też innymi przyprawami - sprawdza się oregano, mieszanka do dań kuchni włoskiej, zioła prowansalskie, mieszanka do pizzy..
I już. Risotto koniecznie jemy gorące i tuż po przygotowaniu - odgrzewane sporo traci. Niektórzy (jak na przykład taki mój jeden współlokator...:>) sugerują, że można na koniec gotowania dodać starty żółty ser, aż do jego roztopienia. Kto wie, może to i dobra sugestia ;)

Pozostaje tylko życzyć smacznego :)
(i mieć nadzieję, że kiedyś uda mi się dołączyć zdjęcie ;)

środa, 13 października 2010

Haluszki inaczej przecieraki

Haluszki to potrawa słowacka. Jak uświadomiła mi ostatnio Clea, w Polsce haluszki nazywa się przecierakami. Jak zwał, tak zwał - są pyszne. Stanowią też świetną propozycję na szybki obiad. Przepisów na haluszki/ przecieraki znalazłam w sieci sporo, ja korzystałam ze strony www.zwegowani.pl  trochę modyfikując ilość składników.

Haluszki alias przecieraki
(wychodzi ok.18 dużych haluszków (haluszek?))


1 kg ziemniaków
3/4 szklanki mąki
jajko
1cebula
1/2 kg półtłustego lub tłustego twarogu
sól
pieprz
szczypiorek

1. Ziemniaki obrać, zetrzeć na grubej tarce. Odsączyć na sicie.
2. Wymieszać z mąką i jajkiem. Dodać sól i pieprz.
3. Łyżką formować owalne kluski i wrzucać je na osolony wrzątek. Gotować je ok.8 - 10 min. od momentu wypłynięcia na powierzchnię.
4. Podawać posypane pokruszonym twarogiem, podsmażoną cebulką i szczypiorkiem.

czwartek, 7 października 2010

Re-aktywacja :)


Przyszła jesień a wraz z nią długie wieczory, dużo czasu, który można spędzić w kuchni, jak też obfitość jesiennych warzyw i owoców. Idealne warunki na reaktywację lekko przykurzonego bloga kulinarnego. Co też czynię (a do bardziej czynnego uczestnictwa planuję namówić pozostałe koleżanki ;)


Na dobry powtórny początek:

Curry z kabaczka z plackami papad
Składniki:
1 średni kabaczek
2 duże pomidory
1 cebula
3-4 ząbki czosnku (można dać mniej w zależności od upodobań)
1 szklanka gruboziarnistego burgulu
curry
chili
sól
pieprz
kurkuma
6-8 placków papad
olej do smażenia

1.Kabaczek obieramy, wydrążamy miąższ. Kroimy w dość grubą kostkę.
2. Pomidory obieramy ze skórki, kroimy w kostkę.
3.Kabaczek i pomidory wrzucamy do garnka, podlewamy wodą i dusimy przez ok.20 min. na wolnym ogniu, pod przykryciem. Od czasu do czasu mieszamy.
4. Cebulę kroimy w piórka, delikatnie solimy, podsmażamy na oleju. Podsmażoną wrzucamy do kabaczka i pomidorów.
5. Burgul płuczemy, zalewamy wrzącą wodą (powinna zakryć kaszę na ok.2-3cm.) odstawiamy na ok.10 min. Powinien wchłonąć większość wody. Następnie wrzucamy go do duszących się warzyw. Gotujemy ok.15 min. często mieszając (ziarna burgulu powinny być całkiem miękkie).
6. Dodajemy ok.1,5 łyżeczki curry. Doprawiamy solą, pieprzem, chili i kurkumą.
7. Na patelni rozgrzewamy odrobinę oleju. Na mocno rozgrzaną kładziemy placek papad, po krótkiej chwili (ok.1 min.) przerzucamy go na drugą stronę. Papad powinien być pomarszczony, z brązowymi plamami.
8. Podajemy gorące.

sobota, 26 czerwca 2010

Sezon na szparagi - odcinek pierwszy

Uwielbiam szparagi. Maj i czerwiec to dla mnie nieustające święto kulinarne. Dzień bez szparaga to dzień stracony.

Szparagi są bardzo dobre same, podane z odrobiną masła. Uwielbiają też łączyć się z czosnkiem. Z ziołami. Z sokiem z cytryny. Białe - tradycyjnie z bułką tartą lub z posiekanym jajkiem na twardo, ale pasuje też do nich beszamel. Zielone lubią towarzystwo bardziej zdecydowane - sery o charakterystycznym smaku, sos imbirowy, chili, inne zielone warzywa.



W tym roku na moim stole królowały sałątki ze szparagami. Podaję przepisy na dwie z nich, podobne do siebie, obie bardzo dobre i łatwe w przygotowaniu.


Sałatka ze szparagami i fetą

Sałata (może być kupny mix sałat)

Pół pęczka zielonych szparagów

Ser typu feta

Oliwa

Czosnek

Sól, pieprz, ulubione zioła

Zielone szparagi kroimy na niewielkie kawałki i gotujemy w lekko osolonej wodzie kilka minut, tak, żeby zachowały jędrność, ale nie były za twarde. Studzimy.

Czosnek - ilość zależy od upodobania jedzących - rozdrabniamy i mieszamy z oliwą z oliwek oraz ziołami.

Ser typu feta kroimy lub kruszymy na drobne kawałki.

Sałatę, szparagi i ser mieszamy ze sobą. Łączymy z oliwą z czosnkiem.


Sałatka ze szparagami i bobem


Ugotowany makaron

Sałata (także może być kupny mix)

Pół kilograma bobu (na początku sezonu szparagowego może być mrożony, pod koniec powinen pojawić się już świeży)

Pęczek zielonych szparagów

Czerwona cebula

Oliwa

Czosnek

Sól, pieprz, zioła (np. mięta)

Szparagi przygotowujemy tak, jak w poprzednim przepisie.

Bób gotujemy dość krótko, aby trochę zmiękł, ale nie zaczął się rozpadać. Studzimy i obieramy ze skórek.

Cebulę drobno kroimy.

Sos z oliwy przygotowujemy tak, jak w poprzednim przepisie. Ze względu na to,  że sałatka zawiera cebulę, można dodać mniej czosnku.

Makaron, szparagi, bób, cebulę i oliwę z przyprawami mieszamy.



niedziela, 9 maja 2010

Odrobina egzotyki - placuszki z komosy ryżowej.

Quinoa czyli komosa ryżowa. Pożywienie Inków i Azteków. Szalenie zdrowa.
Dostałam kiedyś małą torebkę, ale długo bałam się jej użyć. Z czym to się je? Jak się to gotuje? Czy będzie smaczne?

A zatem - jak się gotuje komosę ryżową?

Potrzebne będą:
szklanka komosy
dwie szklanki wody
odrobina soli

Teoretycznie wskazówki powinny być na opakowaniu. U mnie nie było, musiałam skorzystać z wiedzy internautów. Gotuje się to-to na małym ogniu, pod przykryciem, około 10 minut. Wiemy, że odnieśliśmy sukces, jeśli quinoa wchłonie całą (a przynajmniej większość) wody, a jej ziarenka zaczną się rozpadać, tworząc charakterystyczne małe pierścionki.

Okazało się, że Inkowie i Aztecy mieli całkiem niezły gust. Użyłam komosy jako dodatku do sosu (zamiast ryżu lub kaszy) - sprawdziła się bardzo dobrze. Z pozostałą komosą poeksperymentowałam:


Składniki:
1/3 ugotowanej komosy ryżowej (wg proporcji podanych powyżej)
1 jajko
mąka kukurydziana
1 lub 2 łyżki ketchupu
olej

Wykonanie:
Ugotowaną, przestudzoną komosę wymieszać z jajkiem i ketchupem. Następnie dodać mąkę kukurydzianą - tyle, żeby masa porządnie zgęstniała i dały się z niej tworzyć placuszki.
Porcje masy kłaść na patelni i smażyć z obu stron.
Podawać z sosem jogurtowo-czosnkowym.

Pożegnanie z mrożonkami czyli zupa z serem i kukurydzą


W sklepach coraz więcej młodych jarzyn, coraz rzadziej będę sięgać po mrożonki, które stanowiły podstawę mojego żywienia przez ostatnie miesiące. Na pożegnanie zatem - zupa, do której przygotowania używam kilku różnych mrożonek. Zupa jest dobra, sycąca i rozgrzewająca, a jednocześnie bajecznie kolorowa.


Składniki:
bulion warzywny (ja zwykle robię z 3 kostek)
mniej więcej 1/4 mrożonki "włoszczyzna"
mniej więcej 1/4 mrożonki "kalafior"
spora garść mrożonego groszku
mała puszka kukurydzy
ser topiony śmietankowy, duże opakowanie
sól, pieprz
liść laurowy
tabasco

Wykonanie
Zagotować bulion w dużym garnku, wrzucić liść laurowy. Wsypać warzywa z mrożonek, poczekać, aż całość się zagotuje, dodać kukurydzę, gotować około 10 minut.
Połączyć serek z odrobiną przestudzonej zupy w osobnym naczyniu (uwaga, lubią się robić grudki, więc ja często używam miksera). Wlać zawartość z powrotem do garnka, zamieszać, podgrzać. Doprawić solą i pieprzem. Na koniec obowiązkowo dodać sporą łyżkę tabasco.

Poza wymienionymi w przepisie warzywami można użyć też innych: groszku cukrowego, brokułów (tylko uwaga - łatwo się rozpadają), fasolki lub ciecierzycy. Najważniejsze jest jednak połączenie słodkiej kukurydzy, łagodnego sera i ostrego tabasco.

Smacznego! :)

poniedziałek, 15 marca 2010

Zupa szpinakowa czyli w poszukiwaniu zieloności ;)


Zima nie odpuszcza, śnieg pada, wiatr wieje i mrozi. A mi się marzy wiosna. Żeby było zielono i słonecznie. Mam dość wszechobecnej bieli, szukam wszelkich odcieni zieleni i wiosenności. Na fali tych poszukiwań, odkryłam na nowo, cudownie zielony SZPINAK. Przez jednych znienawidzony, przez innych kochany. Zdecydowanie należę do drugiej grupy. Uwielbiam szpinak, pod praktycznie każdą postacią. Tak przygotowaną zupę jadłam po raz pierwszy, ale - z całą pewnością - nie ostatni. Informacja dodatkowa - jest to danie jak najbardziej dietetyczne (albowiem odkrywanie uroków diety trwa w dalszym ciągu ;)

Potrzebne będą (średnioobfita porcja jednoosobowa):
pół średniej marchewki
pół średniej pietruszki
kawałek (wielkości połowy marchewki) selera naciowego
kawałek (wielkości ćwierci marchewki) pora
60 - 80g. szpinaku (ja wzięłam mrożone liście Hortexu)
olej słonecznikowy - 2 łyżki
sól
pieprz czarny
czosnek (dla amatorów)

1. Marchewkę i pietruszkę myjemy i obieramy. Następnie scieramy na tarce o grubych oczkach.
2. Pora i selera myjemy i kroimy na drobniutkie plasterki.
3. Olej rozgrzewamy w garnku. Następnie wrzucamy do niego starte marchewkę i pietruszkę, posztkowany por i seler oraz szpinak (zamrożony).
4. Wszystkie warzywa dusimy pod przykryciem mieszając od czasu do czasu. Szpinak powinien się rozmrozić, a wszystkie warzywa - lekko zmięknąć.
5. Następnie do garnka dolewamy szklankę wrzątku.
6. Gotujemy wszystko pod przykryciem, ok.10min (aż warzywa będą wyraźnie miękkie).
7. Całość przelewamy do miksera lub blendera i miksujemy na gładką masę.
8. Ponownie przelewamy zupę do garnka, doprawiamy solą, pieprzem i wyciśniętym czosnkiem.
9. Gotujemy wszystko aż do wrzenia (uwaga! trzeba mieszać, bo zupa się rozwarstwia).
10. Można udekorować prażonymi orzechami włoskimi.


Zieloności! :)